Inna Bajka – opinia

Jest takie powiedzonko: „Jeśli Pan Bóg chce kogoś ukarać, odbiera mu rozum”. No cóż – ja raz na jakiś czas najwyraźniej w świecie rozrabiam, bo dostaję karę. Ba! Nawet chyba przypuszczam za co. A mianowicie za… lenistwo. I choć z kuchni (albo od mojego ognia) zwykle mogę nie odchodzić, to jednak czasem się łamię i ogarnia mnie fala „nicmisięniechcenia”. Skutkuje to tym, że idę do sklepu i wybieram do jedzenia jakiegoś gotowca, czego zazwyczaj żałuję już po pierwszym kęsie i i tak “staję przy garach” , obiecując sobie, że nigdy więcej. Właśnie niedawno wałęsając się między sklepowymi półkami kompletnie nie mogłam znaleźć niczego, na co miałabym ochotę lub co, ze względu na dietę, mogłabym zjeść. Pierogi, nie. Kluski, nie. Może pyzy? Bleee… Aż przy regale ze „zdrową żywnością” objawiło mi się coś nowego, a mianowicie gotowe dania firmy Inna Bajka. Fajne opakowania, z ładną, estetyczną grafiką, opisane najmodniejszymi hasłami, takie niby „eko” tekturkowe. Wesołe i obiecujące nazwy wynalazków znajdujących się w środku („Pogromcy rozlazłych poniedziałków” – o, coś dla mnie), a i składowo wydało się jakieś nienajgorsze.

20180709 114047 - Inna Bajka - opinia

Doszłam do wniosku, że trzeba sprawdzić. Wzięłam więc dwie owsianki (tak, wiem, trzeba być wybitnym leniwcem, żeby gotową owsiankę kupować, ale czego się nie robi dla testów):

„Kakao i orzech – pogromcy rozlazłych poniedziałków” oraz „Kokos i ananas – stres niestraszny!”

20180701 111516 - Inna Bajka - opinia

i dwa dania na słono:

„Ciecierzyca, szpinak i czosnek – tlen to zdrowie” oraz „Gryczotto – Grzyby i śliwki – jedzenie na trawienie”.

20180703 144139 1 595x446 - Inna Bajka - opinia

W poniedziałek więc rano, żeby poskromić jego rozlazłość i nie dać się stresowi machnęłam owsianki. I… i kakao z orzechem okazało się być pogromcą, ale smaku, a kokos z ananasem był, hmm.. jednak straszniejszy niż stres. Moja „kakaowo – orzechowa” owsianka była po prostu bez smaku, z bardzo niskiej jakości składników, co naprawdę czuć. A nie! Przepraszam! Miała smak – zdecydowanie dominował posmaczek „eko” – tekturkowego opakowania. M zajął się kokosem i ananasem i już po jego minie widziałam, że chyba jest coś mocno nie tak. W milczeniu wymieniliśmy się kubeczkami, skosztowałam i to był błąd. Wiecie, czym charakteryzuje się zjełczały kokos? Mydlanym posmakiem. Tutaj to nie był tylko posmak – równie dobrze do płatków owsianych mogłabym dosypać sobie płatków mydlanych – efekt smakowy byłby taki sam. A to wszystko jeszcze okraszone aromatem tej nieszczęsnej tektury. Kurczę blade. Nie dość, że porcja mała, droga  jak na owsiankę (5,60 pln), to jeszcze takie coś. Nie uratowała tego ani łyżka miodu (chyba musiałabym dodać słoik), ani cukier kokosowy. Tekturowe jedzenie poszło w kubeł, a ja machnęłam normalną, taką w garnku, owsiankę z czekoladą i malinami.

Ale, ale – może tylko te owsianki takie koślawe im wyszły? Może te dania na słono będą pyszne. Uwielbiam cieciorkę, szczególnie z czosnkiem i innymi przyprawami. A że ostatnio znów się namiętnie odchudzam, to i „jedzenie na trawienie” jest mile widziane. Zupełnie nie rozumiem, skąd we mnie aż taka wiara, że skoro jeden produkt jest fatalny, to może inny mnie oczaruje. Nie będę się rozwodzić – oba te dania to istna katastrofa, w której znów smakiem dominującym okazała ta obrzydliwa tektura. Ani czosnku, ani przypraw, ani grzybów, ani nic. Nawet soli. Tylko smak opakowania. Fa-ta-lne! Cena wzięta z choinki względem jakości i wielkości produktu (5,90).

Tutaj nie ma czego ratować – szczerze odradzam. To jest faktycznie “inna bajka”.

20180703 144135 595x446 - Inna Bajka - opinia

One comment

  1. Oj, mocno subiektywna opinia, mocno niezrozumiała dla mnie. Może dlatego, że ktoś tutaj próbuje mocno podbić wartość “własnego, tradycyjnego” gotowania? 😉
    Tak czy owak, fajne te obiadki, całkiem znośne z perspektywy dietetyki, tylko trzeba przetestować różne smaki. Jedne podchodzą, inne nie. Mojej partnerce podpasowały zupełnie inne smaki niż mi, kwestia gustu.

    A co do ceny, to jeżeli gdzieś za 7zł można zjeść szybko, bez fastfooda, i najlepiej w drodze, chętnie się dowiem 😉 Jasne, można samemu zmarnować godzinę nad garami… ale ceniąc godzine swojej pracy na jakieś takie optymistyczne 50zł, wychodzi się sporo do przodu 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *