Ekstra-serniczki na zimno

Wiadomość o jednym z ważniejszych „świąt“, a mianowicie dniu sernika dopadła mnie w mało sprzyjających warunkach do gotowania, gdyż w podróży. Z góry wiedziałam, że przepisu na frymuśne serniczki nie zamieszczę o czasie, ale na pewno będę musiała przetestować pomysł, który w pociągu na trasie Wrocław-Kraków wpadł mi do głowy. Tak oto powstały serniczki na zimno na spodzie z kruchych ciastek oraz migdałów i galaretką malinową na chorwackim słodkim winie prošek (czerwonym).

 

Składniki (4 spore porcje): 

Spód:

15-20 kruchych ciasteczek
70 g masła
1 łyżka brązowego cukru
4 łyżki blanszowanych płatków migdałowych
 

Masa serowa:

400 g białego półtłustego sera
1 duży kubek jogurtu naturalnego
4-6 łyżek brązowego cukru (w zależności od preferencji słodkości – ja lubię słodko)
2 laski wanilii
4 łyżeczki żelatyny

Galaretka:

200 g malin
250 ml pro
šku (lub innego czerwonego słodkiego wina)

2 – 3 łyżeczki żelatyny

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w rondelku. Kruche ciastka wraz z cukrem i migdałami umieszczamy w blenderze i miksujemy. Następnie dodajemy do roztopionego gorącego masła i dokładnie mieszamy.

Dzielimy na 4 porcje i każdą z nich umieszczamy w wąskiej salaterce lub szklance do whisky. Lekko ugniatamy i wstawiamy do lodówki na ok. pół godziny, aby masa stężała.

W średniej wielkości misce umieszczamy biały ser, jogurt naturalny, cukier i nasiona wanilii. Całość miksujemy na gładziutką masę, starając się głowicą blednera wtłoczyć do masy jak największą ilość powietrza. Wtedy serniczki będą bardziej puszyste.

4 łyżeczki żelatyny rozpuszczamy w kubku gorącej wody. Po lekkim przestudzeniu, cały czas miksując dodajemy do masy serowej.

Dobrze wymieszaną masę przelewamy do na spody z ciasteczek zostawiając od góry ok. 2 cm wolnego miejsca. Wstawiamy do lodówki, aby stężało.

W rondelku umieszczamy maliny, dolewamy niewielką ilość wody i gotujemy na wolnym ogniu dopóki maliny nie zaczną się rozpadać. Odparowujemy nadmiar wody i dolewamy wino. Zdejmujemy z ognia, a następnie blendujemy. Można całość przetrzeć przez sito, aby pozbyć się pestek. Do gorącego „sosu“ dodajemy 2 łyżeczki żelatyny i dokładnie mieszamy.

 

Przestudzoną galaretkę wylewamy na stężałą masę serową. Całość ponownie wstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę.

Dekorujemy świeżymi malinami i innymi owocami.

Może nie szybko ze względu na czas tężenia, ale naprawdę prosto i przepysznie. 

Bon apettit!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *