Smak lata w środku zimy – nadziewane kalmary

Zaczynam mieć dość zimy. Ale to tak strasznie. „Potwornie”, jak to mawia M. Chciałabym już do lata (albo choć wiosny), do słonka, do grzebania w ziemi i hodowania własnych smakołyków, do śpiewu ptaków i do… Chorwacji. I gdy już, już miałam zacząć grymasić jak źle, jak szaro jak paskudnie i w ogóle wszystko zimno i nie tak, to stała się magia! 😉 Wszechświat mnie wysłuchał i na cały sobotni wieczór przeniosłam się „na wakacje”. No OK. Trochę temu wszechświatowi pomogłam znajdując w monopolu (a szukając kompletnie czegoś innego) moje przeukochane chorwackie wino, a mianowicie Grasevinę z winnicy Ilocki Podrumi (o tym winie trochę jest tutaj). Potem było już z górki. Ponieważ doskonale wiedziałam, że w zamrażalniku na swoje lepsze czasy czeka 8 wypasionych sztuk caluteńkich kalmarów, pomysł pojawił natychmiast. I tak oto sobotę wieczorem przeleżeliśmy na i pod kocykiem, oglądając filmy i zdjęcia z chorwackiej części wakacji, objadając się kalmarami faszerowanymi i popijając cudną słoneczną Grasevinkę. Aaaale było! A oto przepis, jak w ciągu ok. 1 – 2 godzin przenieść się kulinarnie na dalmackie wybrzeże:

Składniki:
8 całych kalmarów, z mackami i całym „dobrem inwentarza”
4 średnie ziemniaki, ugotowane al dente, w mundurkach
1 duża cebula
2-3 ząbki czosnku
300 g wędzonego surowego boczku
Natka pietruszki
Niewielka ilość kopru włoskiego – pojęcie jest dosyć enigmatyczne, jednak w moim przypadku była to nieduża garść już drobno posiekanego
Białe wino wytrawne – ok. 250 – 300 ml
Klarowane masło
Gałązka rozmarynu – ja dysponuję wciąż własnym, przywiezionym z  Chorwacji
Sól/pieprz do smaku wg uznania
Oliwa z oliwek z drugiego tłoczenia

Przygotowanie:
Przyznaję się bez bicia, że kalmary obrał i sprawił M. Jak już wspominałam przy okazji raków: no nie mam cierpliwości do draństwa. Odciął przy okazji macki tak, że kalmarów zostały same „korpusy”.

Macki i wędzony boczek drobniutko posiekałam i podsmażałam do momentu odparowania wody. W międzyczasie drobno posiekałam cebulę, czosnek, koper włoski oraz pietruszkę a ziemniaki pokroiłam w niewielką kostkę. Wszystko to dodałam do boczku z mackami, podlałam białym winem i dusiłam wraz z niewielką gałązką suszonego rozmarynu, dopóki ziemniaki nie zmiękły a nadmiar płynu odparował. Nadzienie ma mieć dość zwartą konsystencję, ale warto też zadbać, żeby nie było zbyt suche. Doprawiłam solą i pieprzem. Wyjęłam rozmaryn. Wystudziłam.

W międzyczasie na patelni sklarowałam 2-3 łyżki masła, wraz z gałązką rozmarynu celem uzyskania „masełka rozmarynowego”.

Wystudzonym farszem nadziałam kalmarowe korpusy a otwór „po mackach” spięłam wykałaczką.

Na patelni rozgrzałam oliwę z oliwek z drugiego tłoczenia. Nadziane kalmary podsmażałam na złoto. Zjedliśmy je polane niewielką ilością „masełka rozmarynowego” i posypane świeżą zieloną pietruszką.

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *